.

Spacerowałam. Kasia z Olem bawili się w swoim undertailowym świecie przeniesionym na potrzebę chwili na parkowy trawnik.  Krążyłam niespiesznie w pobliżu przyglądając się kaczkom, łabędziom, drzewom, rzece. Po pewnym czasie zrównali się ze mną dwaj młodzi mężczyźni. Ubrani na czarno, specyficzni – studenci pobliskiego seminarium duchownego. Przywitali się grzecznie, poprosili o rozmowę. Ponieważ nie miałam nic przeciwko temu, wytłumaczyli, że mają takie zadanie domowe – porozmawiać z ludźmi. Pytali o mój stosunek do kościoła, wiary, czemu nie chodzę na mszę, czy szukałam Jezusa, czy go spotkałam… Byli mili, ale zadawali te pytania jakby je wykuli na pamięć i odhaczali w notesie. Ja ich nie interesowałam tak naprawdę. Byłam pozytywnie nastawiona, a oni tego nie wykorzystali, nie wyczuli! Pozbawieni chyba (jeszcze) cech starych wyjadaczy w sutannie ;) Ucieszyli się natomiast wyraźnie gdy odpowiedziałam, że niczego w życiu nie wykluczam i  że może  oni będą moimi Jezusami.

Pewnie to wystarczy do zaliczenia zadania.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Koleżanka ma dwa psy. Oba ze schroniska. Opowiadała o odwiedzinach w tym miejscu. Najpierw, razem z mężem, kilka razy przychodzili oglądać zwierzaki, przynosili karmę, obserwowali. Psy skakały, szalały, szczekały, bawiły się. Aż któregoś dnia przyszli w konkretnym celu – dokonać wyboru.

I wtedy totalna odmiana.

W boksach cisza.  Psy stały, patrzyły na nich, czekały. Jakby wiedziały co ma nastąpić.

Wybrała. Ale spłakała się przy tym na maksa.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Kasia rysuje nową koniopostać. Wymyśla dla niej imię.

-  Które imię wybrać – pyta mnie, siedzącą obok – Safira, Zelda czy Amera?

- Amera

- OK, czyli na pewno nie będzie to Amera

 

Opublikowano Bez kategorii | 7 komentarzy

.

Kolega przypomniał mi sytuację, która miała miejsce jakieś dwa lata temu.

Miejsce: buszowisko, dziecięca impreza urodzinowa

Uczestnicy: spora grupa dzieci, w tym większość chłopców, pośród nielicznych dziewczynek – Kasia, Natalia, Amelka.

Dzieci szaleją, chłopcy dominują, narzucają formę zabaw. W pewnym momencie:

- Dlaczego chłopcy mają nami rządzić !? My też mamy coś do powiedzenia! My chcemy bawić się w coś innego! – buntuje się Kasia

- Mnie jest wszystko jednooooo – Natalia na to

- Proszę, przestańcie się kłócić – reaguje zaniepokojona Amelka

 

Adam, który przyjechał na parę dni zauważył, że Kasia się zmieniła. Ma swoje zdanie, jest bardziej stanowcza. Ja myślę, że zawsze taka była.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Piątkowe wieczory nazywamy „wieczorami rączki”.  ;)

Po prostu pozwalam wtedy Kasi, po kąpieli, leżeć ze mną wieczorem, z jej głową w tym zagłębieniu pod pachą, między obojczykiem, a ramieniem. Czyli w skrócie – na rączce. Oglądamy razem jakiś film, czy program i ona mi tak zasypia. A gdy już ścierpnę, albo chcę iść spać, to muszę ją wtedy rozbudzić i takiej nieprzytomnej pomóc przejść na posłanie. Jej to podobno nie przeszkadza, ale ja, aby nie przerywać jej snu, nie chcę aby tak zasypiała w tygodniu, gdy następnego dnia rano musi wstać do szkoły.

Natomiast piątki są inne…

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Gdzieś w pięknym miejscu nad morzem, otoczony tylko sympatią i aprobatą, zawsze uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony, przekonany o słuszności swoich wyborów, żyje chłopak. Mężczyzna właściwie. Jego matka nie martwi się niczym, bo w oczach syna taka pewność, a w głosie zdecydowanie. Ona nie zastanawia się co może zrobić, jak pomóc,  nie dręczą ją niepokoje, strach, smutek. Jemu wychodzi wszystko co zaplanował, ona zasypia spokojnie.

Taaak, nad morzem zawsze jest pięknie.

 

 

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

.

Znamy się wiele lat, a widzieliśmy chyba raz, przypadkowo w sumie. Pisujemy do siebie nieregularnie. To nie są poważne listy najczęściej, choć zdarza się nam zahaczyć o coś na poziomie. Rozbawia mnie. Momentami tak, że nie potrafię powstrzymać parsknięcia przed monitorem. Posiada niesamowitą umiejętność wplatania w zdania absurdów, głupot lub podsumowań na granicy błazeństwa.  Ja go śmieszę na pewno. Tak, jest czasem jak pajac, ale na pewno nie jak bałwan. Tak, jestem czasem jak świruska, ale raczej nie jak kretynka. Fajnie, że mi się gdzieś po drodze trafił. Obdarzamy się, nic sobie nawzajem nie dając.  Słowa. Bzdury. Śmiech. W dawkach śladowych, ale zbawiennych.

 

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

.

Odwiedziłam ostatnio cudowne siedlisko. Domek na uboczu miasta z częściowo dziką działką, na której mnożą się muchomory, a obok wydzielonych rabatek z poziomkami i cukinią rosną choinki i „chwasty”. W siedlisku dwa psy, kot i kury.  Dom nieduży, ciepły, przyjazny, pełen zdjęć. Gospodarze, małżeństwo… hmm…w nich zapewne tkwi źródło uroku tego miejsca. Wydają się bardzo zgranym duetem. Wspólne cele, spojrzenie na życie, zainteresowania. Oczywiście każde z nich ma swoje pasje, które to drugie dopinguje i szanuje, ale tyle rzeczy robią razem! I wydaje się, że żadne z nich się nie poświęca przy okazji!

Spotkanie z taką parą zrobiło mi bardzo dobrze i tak bardzo źle jednocześnie. Bo to piękne jest, krzepiące, ale czemu ja tak nie umiem? Pomyślałam przy okazji – przeciwieństwa może się i przyciągają, ale to co kusi na początku, po latach wspólnego życia nie jest smaczkiem tylko udręką. Poznawanie drugiego człowieka, jego pasji, poglądów jest ciekawe przez jakiś czas. Potem bywa różnie. Jednak to podobieństwo jest szansą na trwałość związku.

Dziwne, zapomniałam o miłości.

 

 

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

.

W zeszłym roku szkolnym, „przez” matematyczkę, pięć osób z klasy Kasi przeniesionych zostało do innej klasy równoległej. Na początku tego roku szkolnego dowiedziałam się, że odchodzą kolejne cztery. Wcześniej miałam telefon od jednej z mam – czy podpiszę się pod petycją o zmianę nauczyciela. Nie zgodziłam się. Takich jak ja było więcej, nie przegłosowano nas, kilkoro rodziców zabrało dzieci z klasy. Pani jest dosyć wymagająca, owszem, niekoniecznie miła, chyba też i podobno stresuje dzieci. Nie wiem. Kasia ją lubi. Jest raczej czwórkową uczennicą choć klasę piątą ukończyła z piątką na świadectwie. Przyznaję, pracujemy trochę w domu. Inne przedmioty jej odpuszczam, ale matematykę sprawdzam na bieżąco. Ostatnio sama mnie poprosiła abym przygotowała dla niej powtórkę przed klasówką. Pani bywa ironiczna, Kasia przytacza mi jej powiedzonka (wypowiedziane ze skwaszoną miną) typu – „to co zrobiłaś jest jak zupa pomidorowa bez pomidorów”, albo „ciekawe czy gdybyś tłumaczyła to komuś przez telefon to czy by cokolwiek zrozumiał”, albo ”nooooooo niemożliiiiiiiiiiiiwe”. Może gdyby moje dziecko bardzo się stresowało, to zrobiłabym to samo co tamci rodzice? Tylko po co na jednej z wcześniejszych wywiadówek piali, że lepsza mocna trójka niż kiepska czwórka z matematyki? Sama nie wiem. Ułatwiać, usuwać przeszkody czy nie? Pomagać czy odpuścić?

 

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

.

Czasem tak strasznie tęsknię za morzem. Za szumem fal, chłodnym wiatrem, piaskiem, skrzekiem mew. Załączam wtedy kamerki online. Często w pracy i niekoniecznie w trakcie typowej przerwy na śniadanie. Bywa, że robię coś, wypełniam tabelki, sprawdzam umowy, uzupełniam segregatory  i nagle mnie nachodzi. Zwijam szybko okno systemowe do paska i znowu jestem nad morzem. Lubię tę kamerkę w Sopocie, skierowaną na molo, gdzie zawsze ktoś, choćby w deszcz czy śnieg…i tę w Jastarni, z widokiem na plażę, gdzie bardzo często nikt…

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy