.

Spacerowałam. Kasia z Olem bawili się w swoim undertailowym świecie przeniesionym na potrzebę chwili na parkowy trawnik.  Krążyłam niespiesznie w pobliżu przyglądając się kaczkom, łabędziom, drzewom, rzece. Po pewnym czasie zrównali się ze mną dwaj młodzi mężczyźni. Ubrani na czarno, specyficzni – studenci pobliskiego seminarium duchownego. Przywitali się grzecznie, poprosili o rozmowę. Ponieważ nie miałam nic przeciwko temu, wytłumaczyli, że mają takie zadanie domowe – porozmawiać z ludźmi. Pytali o mój stosunek do kościoła, wiary, czemu nie chodzę na mszę, czy szukałam Jezusa, czy go spotkałam… Byli mili, ale zadawali te pytania jakby je wykuli na pamięć i odhaczali w notesie. Ja ich nie interesowałam tak naprawdę. Byłam pozytywnie nastawiona, a oni tego nie wykorzystali, nie wyczuli! Pozbawieni chyba (jeszcze) cech starych wyjadaczy w sutannie ;) Ucieszyli się natomiast wyraźnie gdy odpowiedziałam, że niczego w życiu nie wykluczam i  że może  oni będą moimi Jezusami.

Pewnie to wystarczy do zaliczenia zadania.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>