. 2012-01-24 23:28:31
Wszedł, pomodliliśmy się, usiadł i zaczął recytować. Formułkę, którą zapewne wygłosił we wszystkich mieszkaniach, które już odwiedził. O Bogu w naszym domu, w naszych sercach, o powitaniu, błogosławieństwie. I chyba dopiero po chwili dotarło do niego, że nie jesteśmy typowymi przedstawicielami tego bloku. Bo nie emerytami, bo niezupełnie wiekowymi, bo z dziećmi. Zagadany o zwykłe sprawy mówić zaczął normalnie, choć z żarliwością charakterystyczną dla młodego księdza. Nie było czasu na rozmowę o życiu. Dziwne, bo wiem, że wiele osób nie przyjęło kolędy. Zapytany o powołanie odpowiedział - zakochałem się. W Bogu? - upewniłam się. Przytaknął.
A potem, w odpowiedzi na jakieś pytanie bardzo głośno się roześmiał. I ten śmiech zupełnie do niego nie pasował. Stonowany, wyciszony i nagle tubalny, gromki wybuch. Jakby ktoś inny się z niego wymknął na chwilę. Przez nieuwagę zapewne...
. 2012-01-20 23:10:11
Niosę pranie z łazienki do pokoju. Włosy w nieładzie, opadające na pupie spodnie dresowe. Nie prezentuję się najładniej, i właśnie wtedy Kasia zatrzymuje mnie słowami:
- Wiem, że ludzie robią się z wiekiem coraz brzydsi...
- Może i tak – stękam znad miski obawiając się jej celnej, szczerej uwagi na temat mojego wyglądu
- ...ale ty i tatuś jesteście coraz piękniejsi, ładniejsi niż byliście młodzi – kończy
. 2012-01-20 23:09:06
Tłumaczę Kasi, że nie powinna używać słowa „kibel” bo jest nieeleganckie i nieładnie brzmi w ustach dziewczynki.
Pytam o inne określenia:
- Sedes? - dopytuje Kasia
- Prawie – odpowiadam – Ubikacja np. - dopowiadam – I jak jeszcze? - nie daję za wygraną
- eeee...
- To....a.... - podsuwam myśl
- Toakibel?
. 2012-01-20 23:07:41
Wracamy w rozmowie do jej rozstania z S. Tzn. on ją rzucił. Zdradził że tak powiem dosadniej.
Objaśniam Kasi pokrętność rozumowania facetów i dorzucam na koniec:
- Niektórzy chłopcy lubią mądre dziewczyny, a niektórzy wolą głupie. Spotkasz jeszcze wielu, którzy docenią, że jesteś taką mądrą dziewczynką
- Tak – przytakuje ona – bo najważniejsze to być sobą i nie zachowywać się jak dureń.
Coś czuję, że jeszcze trochę a to ona będzie mi wszystko tłumaczyć.
skomentuj (0)
. 2012-01-20 23:06:29
Kiedy w radio leci jakaś piosenka często pyta: O czym ona jest?
- O miłości – odpowiadam najczęściej, zgodnie z prawdą.
Przy kolejnym utworze, tym razem Krawczyka „Za tobą pójdę jak na bal” słyszę jak pochylona nad kartką papieru, głośno się zastanawia: Dlaczego piosenki są takie życiowe?
. 2012-01-14 23:24:26
Wsiadłam rano do autobusu jak zwykle. Z tego samego przystanku, o tej samej godzinie. I jak zwykle zaraz po skasowaniu biletu znalazłam wolne miejsce, usiadłam i wyciągnęłam książkę.
Po chwili dosiadła się do mnie dziewczyna i zapytała po cichu:
- Zauważyła pani, że autobus jedzie inną trasą?
Oczywiście że nie zauważyłam.
Podeszłyśmy do kierowcy, który tylko potwierdził zmianę rozkładu jazdy.
Wysiadłyśmy na kolejnym przystanku i popędziłyśmy tam, skąd mogłyśmy pojechać we właściwym kierunku. Śmiać mi się chciało jak cholera. W przeciwieństwie do niej.
Dzięki jej przytomności nie wylądowałam na krańcu miasta. A byłoby tak na pewno, bo gdybym nawet próbowała zlokalizować swoje położenie na trasie i dostrzegła zmianę otoczenia to i tak uznałabym ją za objazd, zatopiła w lekturze, a potem dziwiła gdzie jestem.
A ja, na dodatek, mam niezrozumiały (nawet dla mnie) problem z ulicami, bo poza kilkoma najważniejszymi w mieście, nie orientuję się w położeniu pozostałych. Nie pamiętam nazw.
Hehe
Ostatnio zastanawiałam się nad istnieniem aniołów stróżów.
Może ten mój pokierował tamtą sympatyczną dziewczyną? Wiedząc, że brak mi orientacji w przestrzeni i że w plątaninie ulic jestem jak dziecko we mgle...
