.

Piątkowe wieczory nazywamy „wieczorami rączki”.  ;)

Po prostu pozwalam wtedy Kasi, po kąpieli, leżeć ze mną wieczorem, z jej głową w tym zagłębieniu pod pachą, między obojczykiem, a ramieniem. Czyli w skrócie – na rączce. Oglądamy razem jakiś film, czy program i ona mi tak zasypia. A gdy już ścierpnę, albo chcę iść spać, to muszę ją wtedy rozbudzić i takiej nieprzytomnej pomóc przejść na posłanie. Jej to podobno nie przeszkadza, ale ja, aby nie przerywać jej snu, nie chcę aby tak zasypiała w tygodniu, gdy następnego dnia rano musi wstać do szkoły.

Natomiast piątki są inne…

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Gdzieś w pięknym miejscu nad morzem, otoczony tylko sympatią i aprobatą, zawsze uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony, przekonany o słuszności swoich wyborów, żyje chłopak. Mężczyzna właściwie. Jego matka nie martwi się niczym, bo w oczach syna taka pewność, a w głosie zdecydowanie. Ona nie zastanawia się co może zrobić, jak pomóc,  nie dręczą ją niepokoje, strach, smutek. Jemu wychodzi wszystko co zaplanował, ona zasypia spokojnie.

Taaak, nad morzem zawsze jest pięknie.

 

 

Opublikowano Bez kategorii | 3 komentarzy

.

Znamy się wiele lat, a widzieliśmy chyba raz, przypadkowo w sumie. Pisujemy do siebie nieregularnie. To nie są poważne listy najczęściej, choć zdarza się nam zahaczyć o coś na poziomie. Rozbawia mnie. Momentami tak, że nie potrafię powstrzymać parsknięcia przed monitorem. Posiada niesamowitą umiejętność wplatania w zdania absurdów, głupot lub podsumowań na granicy błazeństwa.  Ja go śmieszę na pewno. Tak, jest czasem jak pajac, ale na pewno nie jak bałwan. Tak, jestem czasem jak świruska, ale raczej nie jak kretynka. Fajnie, że mi się gdzieś po drodze trafił. Obdarzamy się, nic sobie nawzajem nie dając.  Słowa. Bzdury. Śmiech. W dawkach śladowych, ale zbawiennych.

 

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

.

Odwiedziłam ostatnio cudowne siedlisko. Domek na uboczu miasta z częściowo dziką działką, na której mnożą się muchomory, a obok wydzielonych rabatek z poziomkami i cukinią rosną choinki i „chwasty”. W siedlisku dwa psy, kot i kury.  Dom nieduży, ciepły, przyjazny, pełen zdjęć. Gospodarze, małżeństwo… hmm…w nich zapewne tkwi źródło uroku tego miejsca. Wydają się bardzo zgranym duetem. Wspólne cele, spojrzenie na życie, zainteresowania. Oczywiście każde z nich ma swoje pasje, które to drugie dopinguje i szanuje, ale tyle rzeczy robią razem! I wydaje się, że żadne z nich się nie poświęca przy okazji!

Spotkanie z taką parą zrobiło mi bardzo dobrze i tak bardzo źle jednocześnie. Bo to piękne jest, krzepiące, ale czemu ja tak nie umiem? Pomyślałam przy okazji – przeciwieństwa może się i przyciągają, ale to co kusi na początku, po latach wspólnego życia nie jest smaczkiem tylko udręką. Poznawanie drugiego człowieka, jego pasji, poglądów jest ciekawe przez jakiś czas. Potem bywa różnie. Jednak to podobieństwo jest szansą na trwałość związku.

Dziwne, zapomniałam o miłości.

 

 

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

.

W zeszłym roku szkolnym, „przez” matematyczkę, pięć osób z klasy Kasi przeniesionych zostało do innej klasy równoległej. Na początku tego roku szkolnego dowiedziałam się, że odchodzą kolejne cztery. Wcześniej miałam telefon od jednej z mam – czy podpiszę się pod petycją o zmianę nauczyciela. Nie zgodziłam się. Takich jak ja było więcej, nie przegłosowano nas, kilkoro rodziców zabrało dzieci z klasy. Pani jest dosyć wymagająca, owszem, niekoniecznie miła, chyba też i podobno stresuje dzieci. Nie wiem. Kasia ją lubi. Jest raczej czwórkową uczennicą choć klasę piątą ukończyła z piątką na świadectwie. Przyznaję, pracujemy trochę w domu. Inne przedmioty jej odpuszczam, ale matematykę sprawdzam na bieżąco. Ostatnio sama mnie poprosiła abym przygotowała dla niej powtórkę przed klasówką. Pani bywa ironiczna, Kasia przytacza mi jej powiedzonka (wypowiedziane ze skwaszoną miną) typu – „to co zrobiłaś jest jak zupa pomidorowa bez pomidorów”, albo „ciekawe czy gdybyś tłumaczyła to komuś przez telefon to czy by cokolwiek zrozumiał”, albo ”nooooooo niemożliiiiiiiiiiiiwe”. Może gdyby moje dziecko bardzo się stresowało, to zrobiłabym to samo co tamci rodzice? Tylko po co na jednej z wcześniejszych wywiadówek piali, że lepsza mocna trójka niż kiepska czwórka z matematyki? Sama nie wiem. Ułatwiać, usuwać przeszkody czy nie? Pomagać czy odpuścić?

 

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

.

Czasem tak strasznie tęsknię za morzem. Za szumem fal, chłodnym wiatrem, piaskiem, skrzekiem mew. Załączam wtedy kamerki online. Często w pracy i niekoniecznie w trakcie typowej przerwy na śniadanie. Bywa, że robię coś, wypełniam tabelki, sprawdzam umowy, uzupełniam segregatory  i nagle mnie nachodzi. Zwijam szybko okno systemowe do paska i znowu jestem nad morzem. Lubię tę kamerkę w Sopocie, skierowaną na molo, gdzie zawsze ktoś, choćby w deszcz czy śnieg…i tę w Jastarni, z widokiem na plażę, gdzie bardzo często nikt…

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

.

Mama jest studentką Uniwersytetu Trzeciego Wieku od zeszłego roku. Tata właśnie teraz, w październiku, dołączył do tego szacownego grona. Na rozpoczęcie, na które tym razem poszli razem, ubrali się pięknie – mama miała ciemną sukienkę i marynarkę w kwiaty plus fioletowe korale, tata ciemny garnitur, błękitną koszulę i granatowy krawat. Wkrótce indeksy, zajęcia i… imprezy. ;) Pierwsza już w najbliższy czwartek, bo tego dnia odbędą się w naszym mieście Senioralia.

Jeszcze chwila i będą wstydzili się iść ze mną ulicą!

No dobra.

Dziś rozpoczynam kolejny sezon zajęć w Pracowni Plastycznej. I byłam na pierwszych, testowych zajęciach z angielskiego! Dołączę do już istniejącej grupy!

Uff…chyba jakoś za nimi nadążam…

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Zarządziłam porządki w piwnicy. Nie mam problemu z eliminowaniem rzeczy, o których istnieniu dawno zapomniałam, albo takich, których nie używam/nie noszę/ nie szukam od lat. Szło więc sprawnie. Przy okazji zrzucane na stertę pudła, gazety, zabawki, rupiecie wzruszały zabójczy, wszechobecny kurz i powodowały hałas. Po jakimś czasie do piwnicy zeszła sąsiadka z parteru. Oceniała sytuację, zagadała i przyznała, że zaniepokojona odgłosami przyszła sprawdzić co się dzieje. Potem zszedł sąsiad z pierwszego piętra. Niby coś tam chciał znieść, ale tak naprawdę zainteresowany był piwnicznym zamieszaniem, które wzbudziło jego obawy, bo wiele lat temu okradziono kilka piwnic w naszej klatce.

Czujni są.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

W sobotę po chorobie, byłam w parku. Zabrałam ze sobą Kasię, siostrzeńca i mamę. Dzieci budowały kryjówkę w gałęziach leżącego drzewa, my siedziałyśmy na ławce. Rozmawiałyśmy, kasztany w reklamówce cieszyły oczy, ciasto cieszyło podniebienie, kaczki cieszyły się wodą w rzeczce, a spacerowicze cieszyli się słonecznym dniem. Dwie godziny minęły niepostrzeżenie.

Wieczorem zrobiło mi się ni to zimno, ni gorąco, założyłam bluzę, bo poczułam dreszcze. No nie, pomyślałam, przecież właśnie skończyłam antybiotyk, nie mogę być znowu chora. Czoło miałam ciepłe, czułam się dziwnie. Przechodząc obok lustra dostrzegłam swój czerwony nos i ogorzałe policzki.

Ach, już zapomniałam jak to jest.

Opaliłam się.

 

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

.

Trochę chorowałam i byłam kilka dni w domu na zwolnieniu. Machałam Kasi rano przez okno gdy wychodziła do szkoły, otwierałam drzwi gdy wracała.  W piątek zaczynała lekcje godzinę później, więc mogłyśmy dłużej poleżeć w łóżku. Nastawiłam alarm na 8:00 i rzeczywiście wstałyśmy dopiero wtedy gdy zadzwonił. Kasia była niepocieszona:

- Miałam wstać tak jak zwykle, o 7:20, bo chciałam być dłużej z tobą w domu!

Potrafi być słodka ;)

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj