.

Mistrz mieszka w małym mieszkanku i jeździ starym, zdezolowanym samochodem, który my – grupa plastyczna – mamy któregoś dnia mu pomalować. W raczej fantazyjne wzory. Niepotrzebne mu przygody, bo jak kiedyś stwierdził – przeżywa przygody malując swoje obrazy, tworząc. Życie samo prowadzi go w odpowiednie miejsca, bo przecież coś się nie wydarza, nie udaje, bo coś innego ma nastąpić. Nie spieszy się z podejmowaniem decyzji, bo sprawy muszą się same jakoś ułożyć. A czasem zaniechanie eliminuje niekorzystne dla niego działania.  Nie lubi terminów, szablonów, narzuconych rozwiązań, bo to zakłóca jego poczucie wolności. Materialnie nie potrzebuje wiele, duchowo wciąż się rozwija. Dobrze jest obcować z kimś takim. Kuszący punkt widzenia. Zdumiewająco nierealny.

 

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

.

Wróciła z wycieczki szczęśliwa. Potwornie zmęczona, ale szczęśliwa. Od razu po zgarnięciu jej z autokaru zapytałam czy niczego nie zostawiła.

- Kasia, dokumenty masz?

- Mam

- Komórka, powerbanki, kable?

- Są

- Koc, jasiek?

- Wszystko zabrałam, przestań już

No dobra, w domu po szybkiej kąpieli zasnęła. Mogłam zająć się porządkowaniem jej rzeczy, wysypywaniem pokruszonych ciastek z torby, wyrzucaniem papierków po czekoladkach, słodyczach. Kurtkę schowałam do szafy, szalik, czapkę, namierzyłam rękawiczkę.

Jedną.

 

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

.

Mama, zmęczona i zniechęcona swoimi dolegliwościami zdrowotnymi, wyraziła kiedyś dezaprobatę w stosunku do koleżanek z Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Że wciąż gdzieś jeżdżą, że się wdzięczą do zdjęć, szaleją z podpisami do indeksów, bawią, udzielają…

- I ty to mówisz? – zapytałam – Ty?

A w głowie ujrzałam moją mamę ubraną najbardziej kolorowo jak można sobie wyobrazić, z kwiatem przy marynarce, w mitenkach na dłoniach, umalowaną, sypiącą przy stole kawałami jak z rękawa, kupującą rogi renifera na święta, wymyślającą wróżby andrzejkowe, zalotną, zabawną, odważną w wypowiedziach, śmiejącą się aż do ataku kaszlu, jadącą w luźnych portkach na rowerze z koszykiem (i z pociągniętymi pomadką ustami), szyjącą poduszki, malującą bombki, układającą quillingowe wzory, ubierającą fartuch z cyckami, przekomarzającą się ze sprzedawcą staroci, szykującą najpiękniejszy stół świąteczny….

- No tak, racja – odparła po chwili zastanowienie

Chyba zobaczyła to co ja. Albo chociaż część tej aury jaka ją otacza.

Tak bym chciała żeby mogła robić więcej. Tak mi przykro, że są sprawy, które ją ograniczają. Bo tak naprawdę jest dużo młodsza od wielu swoich rówieśników!

Ba, ja jestem przekonana, że ona jest młodsza od moich rówieśników.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Moją Wolę Znaj Matole, Jak SUprę Nie Pozwolę

Przyniesione ze szkoły przez Kasię.

Dla tych, którzy mają problem z kolejnością planet układu słonecznego.

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

.

Idąc rano do pracy – od parkingu do budynku Firmy – nie spieszę się. Oglądam chmury, ptaki, liście… Na tym krótkim odcinku nastrajam się, oddycham, cieszę tą chwilą naprawdę. Bo potem, w ciągu dnia, różnie jest…

Koleżanka zaczekała na mnie przy wejściu.

- Wiesz, jak Ciebie widzę rano to jesteś taka…taki mnie spokój ogarnia – przywitała mnie – jakaś łagodność.

No, taka przecież jestem.

A raczej bywam.

 

 

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

.

Spacerowałam. Kasia z Olem bawili się w swoim undertailowym świecie przeniesionym na potrzebę chwili na parkowy trawnik.  Krążyłam niespiesznie w pobliżu przyglądając się kaczkom, łabędziom, drzewom, rzece. Po pewnym czasie zrównali się ze mną dwaj młodzi mężczyźni. Ubrani na czarno, specyficzni – studenci pobliskiego seminarium duchownego. Przywitali się grzecznie, poprosili o rozmowę. Ponieważ nie miałam nic przeciwko temu, wytłumaczyli, że mają takie zadanie domowe – porozmawiać z ludźmi. Pytali o mój stosunek do kościoła, wiary, czemu nie chodzę na mszę, czy szukałam Jezusa, czy go spotkałam… Byli mili, ale zadawali te pytania jakby je wykuli na pamięć i odhaczali w notesie. Ja ich nie interesowałam tak naprawdę. Byłam pozytywnie nastawiona, a oni tego nie wykorzystali, nie wyczuli! Pozbawieni chyba (jeszcze) cech starych wyjadaczy w sutannie ;) Ucieszyli się natomiast wyraźnie gdy odpowiedziałam, że niczego w życiu nie wykluczam i  że może  oni będą moimi Jezusami.

Pewnie to wystarczy do zaliczenia zadania.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Koleżanka ma dwa psy. Oba ze schroniska. Opowiadała o odwiedzinach w tym miejscu. Najpierw, razem z mężem, kilka razy przychodzili oglądać zwierzaki, przynosili karmę, obserwowali. Psy skakały, szalały, szczekały, bawiły się. Aż któregoś dnia przyszli w konkretnym celu – dokonać wyboru.

I wtedy totalna odmiana.

W boksach cisza.  Psy stały, patrzyły na nich, czekały. Jakby wiedziały co ma nastąpić.

Wybrała. Ale spłakała się przy tym na maksa.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Kasia rysuje nową koniopostać. Wymyśla dla niej imię.

-  Które imię wybrać – pyta mnie, siedzącą obok – Safira, Zelda czy Amera?

- Amera

- OK, czyli na pewno nie będzie to Amera

 

Opublikowano Bez kategorii | 7 komentarzy

.

Kolega przypomniał mi sytuację, która miała miejsce jakieś dwa lata temu.

Miejsce: buszowisko, dziecięca impreza urodzinowa

Uczestnicy: spora grupa dzieci, w tym większość chłopców, pośród nielicznych dziewczynek – Kasia, Natalia, Amelka.

Dzieci szaleją, chłopcy dominują, narzucają formę zabaw. W pewnym momencie:

- Dlaczego chłopcy mają nami rządzić !? My też mamy coś do powiedzenia! My chcemy bawić się w coś innego! – buntuje się Kasia

- Mnie jest wszystko jednooooo – Natalia na to

- Proszę, przestańcie się kłócić – reaguje zaniepokojona Amelka

 

Adam, który przyjechał na parę dni zauważył, że Kasia się zmieniła. Ma swoje zdanie, jest bardziej stanowcza. Ja myślę, że zawsze taka była.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Piątkowe wieczory nazywamy „wieczorami rączki”.  ;)

Po prostu pozwalam wtedy Kasi, po kąpieli, leżeć ze mną wieczorem, z jej głową w tym zagłębieniu pod pachą, między obojczykiem, a ramieniem. Czyli w skrócie – na rączce. Oglądamy razem jakiś film, czy program i ona mi tak zasypia. A gdy już ścierpnę, albo chcę iść spać, to muszę ją wtedy rozbudzić i takiej nieprzytomnej pomóc przejść na posłanie. Jej to podobno nie przeszkadza, ale ja, aby nie przerywać jej snu, nie chcę aby tak zasypiała w tygodniu, gdy następnego dnia rano musi wstać do szkoły.

Natomiast piątki są inne…

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj