.

Ten dziadek poruszał się na wózku inwalidzkim pomału. Kręcił kółkami ręcznie, niespiesznie, na tyle ile mógł. Tuż za wózkiem szedł młody, przystojny mężczyzna. Obok drugi, starszy pan snujący jakąś opowieść. Nagle zatrzymali się. I stali. Stali. Stali …. Jak domyśliłam się zerkając zaciekawiona z kuchennego okna – dziadek na wózku zasnął, a oni czekali aż się obudzi.

W którymś momencie młody położył ręce na ramionach dziadka i potrząsnął nim krzycząc głośniej – Dziadek, jedziemy! Dziadek podniósł głowę, zlokalizował gdzie jest, położył ręce na kółkach i zaczął wolno nimi obracać. Młody ruszył za wózkiem, a pan obok wznowił przerwaną opowieść….

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Stał w kolejce, w piekarni, w sobotę. Miał około 6 lat. Długo stał, bo tego dnia robi się tam zakupy na weekend. Chleb, bułeczki, ciasta, drożdżówki, rogale…ale też nabiał i wędliny. Kiedy przyszła jego kolej poprosił o śmietanę. Tylko. A pani zadała mu pytanie: ilu procentowa?

Zaśmiałam się w dłoń.

I żal mi się go zrobiło gdy widziałam jak zamarł w rozterce.

Na szczęście sprzedawczyni zreflektowała się w porę i zaproponowała obejrzenie kolorów opakowań. Wybrał zielone. Zapłacił, zakręcił się na pięcie i odszedł bez śmietany. Trzeba go było zawracać spod drzwi. Chyba był w szoku ;)

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Z okazji Dnia Dziecka mama przyniosła na działkę szampana. Żebyśmy my – jej córki – też świętowały, bo generalnie ten dzień zawsze należy do najmłodszych. A przecież dziećmi jesteśmy zawsze, a przynajmniej dopóki żyją rodzice. Niezależnie od wieku.

I piliśmy na trawie.

Fajnie.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Kasia (lat 12) wyrosła ze swoich sandałów, a ponieważ nie miałam czasu żeby pojechać z nią do miasta po nowe, przymierzyła moje stare buty, a te okazały się dobre. I bardzo je polubiła.

Już ich nie noszę.

Potem trampki. Turkusowe. Uprałam jej czerwone, nie miała drugich, zaproponowałam moje do czasu wyschnięcia. Stwierdziła, że bardzo wygodne.

Już ich nie noszę.

Wczoraj wychodząc na angielski założyła mój kardigan, bo nieopatrznie zostawiłam go na krześle w kuchni. Pasował lepiej od bluzy, która wisiała na drugim krześle.

Dziś rano zabrałam go ze sobą do pracy! Nie oddam !!!!!!!!!!!!!

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Na pchlim targu stoisko z roślinami ogrodowymi. Obsługuje tata z synem. Syn ok. 10 lat. Bystry, szybki, zorientowany. Wie ile kosztują kwiaty, trawy i inne badyle, jeśli czegoś nie wie, pyta ojca. Kręci się to tu, to tam, podchodzi do klientów, popija colę. W którymś momencie tata rozmawia z wybredną klientką, której nie podobają się wydziwione odmiany. Wolałaby coś innego. Ojciec mówi: bo Pani chciałaby coś ….coś…bardziej….eee…..takiego….noo….

- Klasycznego!! – krzyczy z drugiego kąta syn

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Kasia jedzie na rolkach przede mną. Nagle duża studzienka kanalizacyjna. Ona robi rozkrok, przejeżdża „wokół” studzienki  i sunie dalej. Ja widząc jej wyczyn postanawiam zrobić to samo. rozkraczam się, przejeżdżam w rozkoroku i … nie mogę się złożyć.

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

.

Niebo w błękicie, maki i biedronki w czerwieni, chwasty niebieskie, kłujące niespodzianie. Głowa wysoko, oczy jeszcze wyżej, dłonie w obłokach szukające podparcia. Stopy tuż nad ziemią. W butach pszczoły zakręcone. Pająki się panoszą. Trawa łaskocze.  W oddechu pewność miejsca, czasu i przestrzeni. A potem w dół, nogi zaplatane, włosy pełne błyskawic jak oczy rozszalałe, kolana zdarte i usta pełne krzyku nie malin. I dwie drogi na krzyż. I szept nie wiadomo skąd. W nosie muchy. Na ramionach strach.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Na klatce pojawiła się kartka z uwagą dotyczącą zamykania drzwi wejściowych. Z wykrzyknikami, słowami oburzenia i….rażącym błędem ortograficznym Domyślałam się kto ją powiesił, nie chciałam tego zrywać, ale nie mogłam znieść widoku błędu. Dokleiłam więc w odpowiednim miejscu karteczkę z właściwą literą.

Po dwóch dniach kartkę wymieniono. Błąd zniknął. Przybyło wykrzykników.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

W ramach ćwiczenia pamięci, z którą od zawsze kiepsko, postanowiłam nauczyć się wiersza. A jeśli się uda to nawet kilku, bo ostatnio znowu wzięło mnie na polską poezję i dokupiłam kilka używanych tomików na allegro (w jednym była dedykacja i zasuszony kwiat!). Póki co ćwiczę prosty, rymowany, infantylny, a jednak ukochany:  „Kto chce, bym go kochała”.

Powtarzam i czując jak mi te słowa dobrze robią, nie mogę się nadziwić jaka wciąż dziecinna jestem. Jaka głupia, jaka naiwna, jaka niedojrzała i śmieszna. I jak bardzo mi takie podejście pomaga w niektórych sytuacjach. Jak pozwala obić się od rzeczywistości w nadzieję. Zmienić nastawienie. Ciiii….

Dawno nie dostałam w prezencie tomiku poezji…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

W sklepie z pomysłowymi prezentami i ozdobami do domu, do którego zaszłam w celu podpatrzenia pewnych rozwiązań zdobienia metodą decoupage (i cen), zauważyłam lusterko. Kolorowe, krzykliwe. A na nim napis, który sprawił, że parsknęłam znienacka:

„Codziennie rano budzę się fajniejsza, seksowniejsza, piękniejsza. Ale dzisiaj to naprawdę przesadziłam!„

Szłam do domu i śmiałam się sama do siebie.

Powinnam je mieć.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj